Jeszcze przed końcem kwietnia bieżącego roku Polacy poznają szczegóły nowego programu mieszkaniowego. To już druga propozycja rządu – po Narodowym Programie Mieszkaniowym i koncepcji wprowadzenia na rynek kas oszczędnościowo-budowlanych – która ma rozwiązać problem ograniczonej dostępności mieszkań. Przed kilkoma dniami premier Beata Szydło poinformowała opinię publiczną o planowanym uruchomieniu inicjatywy „Mieszkanie+”. Nazwa ta kryje w sobie, jak zapewniła szefowa rządu, „bardzo ambitny program mieszkaniowy”. Dostarczenie tanich mieszkań na mocno konkurencyjny rynek czy stworzenie Polakom lepszych warunków kredytowania zakupu nieruchomości to niewątpliwie ambitne założenia. Gdzie należy szukać ich źródeł?
Tanie kredyty mieszkaniowe
Podstawowym celem nowego rozwiązania, podobnie jak poprzednich, jest współtworzenie przez państwo rynku nieruchomości poprzez po pierwsze zapewnienie tanich kredytów hipotecznych. Obecnie warunek ten w pewien sposób spełnia program „Mieszkanie dla Młodych”, który umożliwia kredytobiorcom uzyskanie dofinansowania wkładu własnego wymaganego przy zawieraniu umowy kredytowej. Rządowy system dopłat zostanie zamknięty w 2018 r. Po wyczerpaniu tegorocznego limitu środków część beneficjentów musi poczekać na dofinansowanie przynajmniej do przyszłego roku. Biorąc pod uwagę ogromną popularność „Mieszkania dla Młodych” i związane z tym problemy, wielu potencjalnych nabywców będzie oczekiwać od nowego programu alternatywy przyspieszającej proces gromadzenia środków na własne „M”. Nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób państwo umożliwi nabywcom uzyskanie tańszego kredytu na zakup mieszkania. Możliwe, że rząd zaproponuje ścieżki oszczędzania na własny lokal, ale nie bezpośrednie dopłaty. Drugim wariantem jest nawiązanie do dotychczasowej formy wsparcia i wygospodarowanie funduszy na dofinansowanie dla nabywców nieruchomości.
Wsparcie rynku najmu
Pewne jest natomiast, że analogicznie do Narodowego Programu Mieszkaniowego istotą zapowiedzianej inicjatywy będzie wsparcie rynku najmu. Polska przoduje bowiem w rankingach popularności inwestowania w mieszkania od deweloperów, ale pozostaje w tyle za większością europejskich państw pod względem częstotliwości wybierania długoterminowego najmu jako wystarczającej formy zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych. Jednym ze wzorcowych krajów w tym kontekście są Niemcy, dlatego prowadząc kolejne działania, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zamierza wykorzystać doświadczenia zachodniego sąsiada.
Już teraz na rynku funkcjonuje Fundusz Mieszkań na Wynajem, będący komercyjnym przedsięwzięciem zainicjowanym przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Oferta Funduszu może stanowić na razie tylko niszę w branży nieruchomości, ponieważ kolejne inwestycje – choć sukcesywnie realizowane w różnych częściach kraju – zapewniają zbyt mało mieszkań w porównaniu z rzeczywistymi potrzebami osób poszukujących nieruchomości na wynajem.
Dla kogo program „Mieszkanie+”?
Podobnie jak zapowiadano w przypadku Funduszu Mieszkań na Wynajem (w praktyce nie wszędzie udało się spełnić to założenie), stawki czynszu w lokalach udostępnianych w ramach programu „Mieszkanie+” musiałyby odbiegać od cen oferowanych przez prywatnych właścicieli – tylko w ten sposób program trafiłby do określonej w projekcie grupy odbiorców. Zgodnie ze wstępnymi założeniami rządu, na tanie mieszkania (pod wynajem, z dojściem do własności czy na własność) mogłyby liczyć osoby o średnich dochodach, a także znacznie skromniejszych. Dla tych ostatnich przewidziano niższe koszty inwestycji: beneficjenci osiągający niskie zarobki zapłacą za mieszkanie mniej, ale otrzymają niższy standard. Projekt będzie zatem zawierał dwie ścieżki realizacji założeń programowych – osobne dla klasy średniej i niższej.
Warto zdać sobie sprawę, że cieszący się obecnie największą popularnością program „Mieszkanie dla Młodych” (o czym świadczy kilkukrotny wzrost sprzedaży kredytów z rządowym dofinansowaniem) co do zasady nie może stanowić wsparcia dla tej grupy obywateli, która nie posiada zdolności kredytowej. Warunkiem zawarcia umowy z bankiem jest spełnienie wszystkich podstawowych warunków finansowych. W ocenie ekspertów, w Polsce nadal potrzebne są wobec tego działania skierowane do osób, które nie kwalifikują się do przyznania lokalu socjalnego czy komunalnego, a zarazem ze względu na zbyt niskie zarobki nie mogą pozwolić sobie na kredytowanie zakupu nieruchomości z oferty deweloperów czy właścicieli prywatnych.
Chodzi nam o to, by przy współudziale państwa, rodziny o średnich dochodach mogły mieć szansę uzyskania własnego mieszkania. To jest to założenie, które sobie stawiamy – powiedziała premier Beata Szydło na antenie stacji telewizyjnej Polsat News.
Aktualne działania
Nie bez znaczenia dla rozwoju rynku mieszkaniowego mogą okazać się również elementy polityki społecznej i prorodzinnej rządu. Uruchomiony w ostatnim czasie program „Rodzina 500 plus” niesie ze sobą szansę na poprawę zdolności kredytowej Polaków, Komisja Nadzoru Finansowego nie wyklucza takiej możliwości. Ostateczne decyzje w tej sprawie będą należały do poszczególnych banków. Teoretycznie świadczenia w ramach inicjatywy „Rodzina 500 plus” mogłyby zostać wliczane do dochodów branych pod uwagę przy zaciąganiu kredytu mieszkaniowego.
Szefowa rządu zapewniła, że w kwietniu zostaną podane bliższe informacje na temat programu „Mieszkanie+”. Jednocześnie wciąż trwają przygotowania do wcielenia w życie przedwyborczej obietnicy o budowie mieszkań za średnio 3-4 tys. zł/mkw. Obniżenie kosztów prac budowlanych, dzięki realizacji inwestycji na działkach należących do Skarbu Państwa, ma bezpośrednio przełożyć się na korzystne warunki finansowe oferowane potencjalnym mieszkańcom.